Klub Kolekcjonera

Pióro czy długopis

Bo są kolekcje klasyczne. I nie ma się o co spierać. Chińska porcelana. Obrazy znanych mistrzów. Monety. Odznaczenia. Są też kolekcje kultowe. Z pewnością należy do nich zbiór psich znaków identyfikacyjnych wydawanych przez ostrowski magistrat. Są w końcu kolekcje, których potencjału nie docenialiśmy.

Gdy w kwietniu poszukiwaliśmy gościa na kolejny wieczór Ostrowskiego Klubu Kolekcjonera, Kazimierz Adamowicz zaproponował swój zbiór długopisów. Nie bardzo wiedziałem, czego się spodziewać. Przyznaję bez bicia: nie doceniłem tematu. Moje pierwsze, stereotypowe skojarzenie to zbieracz chodzący podczas targów czy festynu od wystawcy do wystawcy, polujący na firmowe reklamówki – najczęściej identyczne na każdym stoisku długopisy, wedle aktualnie panującej mody, z wygrawerowanym logo i kontaktem do przedsiębiorstwa, urzędu lub stowarzyszenia. Już w dniu spotkania, obserwując ostrowskiego kolekcjonera układającego swój zbiór do prezentacji, wiedziałem, że jestem po prostu nieprzygotowany.

POLSKI ZENITH
Znają je Państwo z pewnością. Długopisy Zenith. Z nietypowym wkładem, którego średnica przy „kulce” jest mniejsza niż przy drugim końcu. A wiedzą Państwo, że Zenith to marka polska stworzona w roku 1951 w Częstochowskich Zakładach Materiałów Biurowych? Jak podkreśla dzisiejszy producent, spadkobierca tradycji częstochowskich zakładów, firma Astra SA, długopisy zostały tak zaprojektowane, aby zapewnić wygodę użytkowania zarówno osobom prawo-, jak i leworęcznym.


Dbałość projektantów o wygląd, a producenta o jakość spowodowały, że Zenithy obok modeli popularnych, z myślą o bardziej wyrafinowanych odbiorcach, dostarczane były na rynek także w kompletach prezentowych – najczęściej długopis plus wieczne pióro, w efektownym opakowaniu i często z dodatkami.


Jak mówił podczas majowego wieczoru Ostrowskiego Klubu Kolekcjonera Kazimierz Adamowicz, najbardziej znanymi produktami częstochowskich zakładów są długopisy automatyczne: Zenith 4, Zenith 5 i Zenith 7. Ten pierwszy miał stać się symbolem nowoczesności Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Pojawić się miał przed VI Zjazdem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotnicznej (6-11 grudnia 1971). Model, który ostatecznie wyglądał jak brat bliźniak amerykańskiego Parkera, był na tyle ważny dla władzy ludowej, że do wsparcia produkcji metalowych wkładów do Zenithów zaangażowano nawet zakłady zbrojeniowe! Ponieważ nie udało się jednak osiągnąć właściwej jakości kulek pobierających tusz, postanowiono kupić je w Szwajcarii. Podobnie jak sam tusz, który sprowadzano z Niemiec.


Dodajmy, że największą popularnością cieszył się Zenith 7. Był on bowiem znacznie tańszy od innych modeli, ponieważ wykonywano go w znacznej części z tworzywa sztucznego.

NIE OD RAZU ZENITH PRODUKOWANO
Historia piśmiennictwa nie rozpoczęła się oczywiście od Zenithów. Kazimierz Adamowicz, prezentujący swój zbiór podczas majowego wieczoru OKK, nim przeszedł do opowieści o swojej kolekcji, krótko przypomniał jak zmieniały się przyrządy do pisania: od przyciętej odpowiednio trzciny (łac. calamus, gdzie należy szukać początków słowa kałamarz), przez pióra ptasie do używanych obecnie piór wiecznych i długopisów. A różnica między tymi ostatnimi jest ogromna. Wieczne pióro pisze stalówką. Długopis obracającą się w końcówce kulką.

Pióro używa płynnego atramentu, który dopływa do stalówki dzięki zjawiskom kapilarnym. Długopis korzysta z gęstej pasty olejowej, którą na papier nanosi obracająca się kulka. O ile pióro w trakcie pracy napełniać można atramentem z kałamarza lub nabojami, w długopisach wymienia się wkład lub… cały długopis.
Do dziś w wielu środowiskach używanie wiecznego pióra jest oznaką prestiżu. To właśnie dlatego firma Oxford Educational dla subskrybentów wydawanej przez siebie w pierwszej dekadzie obecnego stulecia polskiej edycji Wielkiej Encyklopedii Oxford przygotowała zestaw szesnastu wyjątkowych wiecznych piór dołączanych do kolejnych tomów encyklopedii. Do dziś pojawiają się one na portalach aukcyjnych pojedynczo lub w kompletach.

Generalnie przyznać jednak trzeba, że walkę o użytkownika masowego zdecydowanie wygrały długopisy.
Ale kto powiedział, że piór lub długopisów trzeba używać? Bo z pewnością nie po to kupuje się pióra Aurora Diamante, inkrustowane 30-karatowymi diamentami, platyną lub złotem, aby podpisać listonoszowi odbiór przesyłki poleconej. Pióro takie kosztuje – uwaga – 1,5 miliona dolarów i mimo swej ceny zawsze znajduje nabywcę. Producent oferuje bowiem w sprzedaży tylko jedną sztukę rocznie! Najdroższy póki co na świecie długopis to Fulgor Nocturnus marki Tibaldi. Na aukcji w Szanghaju osiągnął on cenę 8 milionów dolarów. Trudno się dziwić, skoro ozdobiony został 945 czarnymi diamentami i 123 rubinami.
zbiór piór

Nie wiem, jak Państwo, ale mam jakieś takie wewnętrzne przeczucie, że kompletnego zbioru piór Aurora Diamante raczej nie będzie mi dane zbudować. Przeczucie takie musi towarzyszyć także wielu innym kolekcjonerom, ponieważ decydują się oni budować swoje zbiory według innych, bardziej przyziemnych kryteriów.

A możliwości jest naprawdę co niemiara. Można poszukiwać piór różnych producentów. Albo wręcz odwrotnie – można skupić się wyłącznie na jednym producencie. Można budować kolekcję modeli produkowanych w jakimś konkretnym okresie, na przykład dwudziestoleciu międzywojennym. Można poszukiwać piór znanych przedstawicieli świata biznesu, sztuki, nauki. Pióra takie stosunkowo często pojawiają się na aukcjach charytatywnych. Trzeba jednak mieć świadomość, że wystawionego na aukcji pióra burmistrza sam burmistrz mógł nawet nie widzieć na własne oczy. Bo realizacja takiego pomysłu, a może i sam pomysł, to praca jego komórki PR (Public Relations lub propaganda – rozwinięcie skrótu do wyboru).
Czy prezydent RP Bronisław Komorowski używał na co dzień wiecznego pióra z limitowanej edycji firmy Parker – Duofold Senior (numer fabryczny 302), które w 2011 roku przekazane zostało na aukcję dobroczynną na rzecz stowarzyszenia Przymierze Rodzin? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że dzięki temu gestowi konto stowarzyszenia zasilone zostało kwotą ponad 100 tysięcy złotych.

DŁUGOPIS W CENIE
Wszystkie uwagi i przemyślenia dotyczące wiecznych piór, można odnieść także do kolekcjonerskiego rynku długopisów. Mało tego. Świat długopisów wydaje się być nawet większy. Bo długopisy mogą być nie tylko metalowe czy z tworzywa sztucznego, ale z wielu innych, czasem zaskakujących materiałów. Jak choćby z papieru lub korka, co przez jakiś czas było elementem promocji proekologicznych zachowań w kampanii ostrowskiej spółki komunalnej MZO oraz miasta jako takiego.

Od długopisów nikt nie oczekuje, by zawsze były eleganckie. Długopisy mogą pozwolić sobie na więcej, niż wieczne pióra. Długopis w kształcie gwoździa? Proszę bardzo. A może jako ciupaga? To również nie kłopot. Lizak, grzebień, gitara, siekierka, suwmiarka, poziomica… Nawet długopis w kształcie ołówka! Kazimierz Adamowicz z następnego pudełka wyciąga kolejne dwa – tym razem w kształcie strzykawek. Jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia. Ale to chyba w Polsce nie dziwi nikogo. Szczególnie gdy wspomni się o legendarnym, ponad 40-centymetrowym długopisie z wizerunkiem papieża Jana Pawła II, którym 31 sierpnia 1980 roku Lech Wałęsa podpisał Porozumienie Gdańskie.

KULTOWE PO PROSTU
Kazimierz Adamowicz nie ma ani Parkera Duofold Senior, ani długopisu Lecha Wałęsy. Nie planuje też zakupu jednego z piór trzyelementowej limitowanej edycji Montblanc Homage to Wassily Kandinsky, które w chwili powstawania tego materiału dostępne jest na portalu ebay.com za blisko 3 miliony złotych! Gdyby ktoś nie miał aż tylu wolnych środków, to za jedyne 1,7 miliona złotych kupić może sobie Montegrappa Gladiator. Tylko proszę się szybko decydować, bo jedna oferta już jest!

Ale nie zawsze górą muszą być złoto i diamenty. Kazimierz Adamowicz ma długopis, który był obiektem pożądania każdego dziecka mojego pokolenia: długopis 10-kolorowy! Ze względu na konieczność ukrycia wewnątrz tylu wkładów, ile deklaruje się kolorów, długopis taki wyróżnia się spośród innych średnicą.
Długopisów, które zasługują na miano kultowych, jest więcej. Do czego służył długopis z otworkami, w których podczas kręcenia pojawiają się co rusz inne cyfry? Trudna zagadka? Chyba nie. To schowana w długopisie tabliczka mnożenia!

A kto pamięta długopisy z pojemniczkiem z cieczą, w której pływał statek, delfin lub nurek? A długopis wskaźnik? Na pierwszy rzut oka zwykły, utrzymany w metalowym korpusie długopis, który rozciąga się teleskopowo, dzięki czemu sprawdzał się jako wskaźnik doskonale.

W kolekcjach pasjonatów nie może zabraknąć mniej popularnych dzisiaj, ale znanych zapewne wszystkim długopisów stacjonarnych. Długopis taki połączony jest z podstawką za pomocą elastycznej sprężynki. Dzięki temu zabiegowi nikt nie wyniesie go niepostrzeżenie. Właśnie to ostatnie wpłynęło na jego popularność w okienkach bankowych czy pocztowych.

CZY WIESZ ŻE
Prezentacja ostrowskiego kolekcjonera to wiele ciekawych faktów ze świata piór i długopisów. Czy wiedzieli Państwo, że najpopularniejszym i najlepiej sprzedającym się długopisem na świecie jest BIC Cristal. Każdy z pewnością nie tylko go widział, ale i używał. BIC Cristal to przezroczysty korpus, dzięki czemu widać wkład, oraz skuwka i zamknięcie komory z wkładem wykonane z nieprzezroczystego plastyku: czarne, czerwone, niebieskie lub zielone. Od momentu debiutu w 1950 roku (według innych źródeł 1951) sprzedano go w liczbie przekraczającej 100 miliardów sztuk! Dodajmy, że kształt długopisu nie jest przypadkowy. Dzięki sześciokątnemu przekrojowi, odłożony na bok nie stoczy się z blatu. Proste, a jednocześnie genialne.

CIĄG DALSZY NASTĄPI
Zbiór Kazimierza Adamowicza złożony jest dzisiaj z około 800 obiektów i ciągle rośnie. Póki co ostrowski kolekcjoner do zbioru włącza wszystko – na ewentualną specjalizację przyjdzie czas. ■